Doświadczam dzisiaj niesamowitego przypływu energii. Od 5 rano robię milion rzeczy na raz. Sprzątam, piorę, gotuję, czytam, piszę, odświeżam wiedzę z zakresu fotografii. W międzyczasie zrobiłam też zakupy i spędziłam trochę czasu z mamą. Słyszałam, że niektórym kobietom taki przypływ energii towarzyszy tuż przed rozwiązaniem. Może i u mnie tak właśnie będzie. Może mój maluch chce już przyjść na świat. Wcale bym się nie obraziła :)
No ale nie o tym miałam rozprawiać. Dziś o rosyjskiej maseczce.
Moja fascynacja rosyjskimi kosmetykami zaczęła się jakieś 2 lata temu. Niestety miałam wówczas bardzo ograniczony dostęp do tych produktów, bo mieszkałam w Kanadzie. Fascynacja więc była czysto teoretyczna. Po powrocie do Polski oczywiście wzięłam się za testowanie tych cudeniek.
Dziś na tapecie maseczka. Nietypowa, bo nocna.